piątek, 9 września 2016

Stanisław Lem i jego filozofia



12 września obchodziłby urodziny (95-te) Stanisław Lem. Autor kojarzony bardziej z literaturą fantastyczną, mniej z filozofią. Postanowiłam napisać o tym, iż S. Lem był filozofem, być może nawet w większym stopniu niż literatem piszącym książki beletrystyczne.

Kim jest Ohydek Szalej? Jak człowiek odbierany jest przez inne cywilizacje we Wszechświecie?
Ohydkiem Szalejem w „Dziennikach gwiazdowych” Stanisława Lema jest Homo Sapiens, zwany przez zadufanych w sobie ludzi, Człowiekiem Rozumnym.

Osobiście nie jestem zagorzałą czytelniczką Stanisława Lema, chociaż Lem towarzyszy mi od wczesnego dzieciństwa – zaczytywała się w nim moja rodzina, a szczególnie moja mama i jej brat. Mieli wszystkie książki pisarza, które zostały nawet po kilka razy przeczytane przez nich oraz ich znajomych.  W całości przeczytałam „Dzienniki gwiazdowe” i „Opowiadania”, wyrywkowo czytałam „Summę technologiae”, „Futurystykę i fantastykę”, „Dialogi” i oczywiście „Bajki robotów”. Jednak z pełną odpowiedzialnością polecam czytanie Lema, który jest jednym z najbardziej znanych w świecie polskich pisarzy.

„Dzienniki gwiazdowe” to relacje z podróży po galaktyce  Ijona  Tichego. Według mnie „Dzienniki …” są kopalnią tematów z zakresu filozofii i etyki. Wspomniany Ohydek Szalej, czyli Homo Sapiens dla mieszkańców innych planet jest barbarzyńcą i zwłokojadem: [Ohydek Szalej] „Bezcześci  szczątki śmiertelne, dusząc je i kulgając, bawi się nimi, wśród podskoków obnażonych samic swego gatunku, bo mu to wzmaga apetyt na zmarłych, konieczność zaś tak dla całej Galaktyki o pomstę wołającego stanu rzeczy nawet mu nie przychodzi do półpłynnej głowy!” (wyd. Wydawnictwo Literackie, Kraków 1966). Odważne i krytyczne podejście do naszego gatunku. A gdyby rzeczywiście tak o nas myślano w Kosmosie?

Ijon Tichy w podróży ósmej został kandydatem na delegata Ziemi w Organizacji Planet Zjednoczonych. Jego kandydatura, jako przedstawiciela Ziemian, zostaje poddana dość drobiazgowej analizie podczas Zgromadzenia Plenarnego. Jak się okazuje, krytyka rodzaju ludzkiego, a szczególnie jednego gatunku, Homo Sapiens, jest miażdżąca i trudna do podważenia. Jedno zdanie z przemówienia przedstawiciela planety Thubanu, mówi o ludziach wszystko: „I oto mamy wśród nas, na tej czcigodnej Sali, w tych wzniosłych murach, reprezentanta zwłokojadów, zmyślnego w poszukiwaniu zabójczej uciechy, pomysłowego architekta środków zagłady, budzącego wyglądem zarazem śmiech i zgrozę, nad którą ledwo potrafimy zapanować, oto widzimy tam, na niepokalanej dotąd, białej ławie istotę, która nie posiada nawet odwagi konsekwentnego zbrodniarza, albowiem swoją śladami mordów znaczoną karierę bezustannie opatruje pięknem fałszywych imion, których straszne, prawdziwe znaczenie rozszyfrować potrafi każdy obiektywny badacz gwiazdowych ras”.
Iście ksenofobiczny pogląd na człowieka. Ijon Tichy opuszcza Zgromadzenie z poczuciem wstydu i cierpienia za ludzkość.

Podróży w książce jest dwadzieścia osiem, rzeczywiście opisanych jest tylko jedenaście. Podróż ósma jest moją ulubioną, gdyż odpowiada na pytanie: Kim jest człowiek? Jest również pochwałą dla … wegetarianizmu.

A kim był Stanisław Lem? Lem urodził się 12 września 1921 roku w zasymilowanej rodzinie żydowskiej we Lwowie. Jego ojciec był zamożnym lekarzem, agnostykiem, mama – katoliczką ze wsi. Ojciec dla autora „Golema XIV” był wielkim intelektualnym autorytetem. Lem nauczył się czytać w wieku czterech lat. Czytał głównie książki przyrodnicze, co mogło mieć wpływ na filozofię Lema.

Bo Lem to nie tylko autor powieści i opowiadań fantastycznych, ale to również eseista i filozof, pisze o tym Paweł Okołowski, w książce, pt. „Materia i wartości. Neolukrecjanizm  Stanisława Lema” (wyd. UW, Warszawa 2010).

Autor książki pracuje na Wydziale Filozofii i Socjologii UW. Zajmuje się filozofią religii, aksjologią i antropologią filozoficzną. S. Lem dla P. Okołowskiego jest filozofem polskim, takim samym jak Tadeusz Kotarbiński i Henryk Elzenberg. I trudno się z tym nie zgodzić.

Filozofia Stanisława Lema wywodzi się z materializmu, epikureizmu i lukrecjanizmu (Lukrecjusz, rzymski poeta-filozof, autor poematu  pt. „De rerum natura” („O naturze wszechrzeczy”)). Kształtowała się ona przez lata. Lem był heterocentrykiem, którego sposób na życie wyrastał z pytania: co jest do zrobienia? Długo nasiąkał wszechstronnym doświadczeniem, działał na wielu frontach jednocześnie: w naukoznastwie, w biologii i w literaturze pięknej. W końcu doszło do konsolidacji tych frontów, stopiły się ono w jedno. Z tego wyrosła filozofia S. Lema.

Lem był człowiekiem honoru, bardzo pracowitym i pryncypialnym. Uważał, że „pisanie to przeklęty mus” (P. Okołowski). Na podstawie maksym, które podzielał z innymi twórcami można było odtworzyć etykę twórczą Lema. Za P. Okołowskim:  „1. Wyrób sobie własny pogląd na wszystkie rzeczy bliższego i dalszego świata./2. Pobieraj wpierw nauki od żywych przewodników, których wcześniej znajdź./3. Dokonuj wstępnego wyboru spraw, których z oka nie spuścisz./4. Czytaj wyłącznie pierwszorzędnych autorów./ 5. Idź w ślad za wielkimi rozpoznaniami naukowymi i staraj się znaleźć pośród nich./6. Dostrzegaj niewyczerpaną ciemność, która otacza płonące punkty jasnej myśli./7. Nie daj się łatwo wziąć na haczyk nowości, bo wszędzie są mody, które przemijają./8. Nie rezygnuj z logicznej budowy swoich poglądów./9. Miej filtr mocno krytyczny, by samego siebie z wolna ku lepszemu nakierowywać./10. Pamiętaj, że prawda jest ważniejsza od wszystkich dobrych mniemań, jakie się na własny temat żywi”. Prawda, że ładne i nie musi odnosić się tylko do twórczości, bo ten dekalog można stosować w życiu codziennym?

Nie będę rozpisywała się szczegółowo na temat filozofii Stanisława Lema, zachęcam do przeczytania książki Pawła Okołowskiego, i do czytania Lema, nawet we fragmentach.

Na koniec dodam, iż 27 marca tego roku obchodziliśmy dziesiątą rocznicę śmierci tego wybitnego literata.

środa, 31 sierpnia 2016

Niebieska niedźwiedzica

Dla mniejszych dzieci (i nie tylko) polecam bardzo sympatyczną książkę o tym, jak to jest być troszkę innym niż większość oraz jak to jest, gdy ten inny nagle znika z naszego otoczenia.



JOANNA M. CHMIELEWSKA: NIEBIESKA NIEDŹWIEDZICA (WYD. BAJKA, WARSZAWA 2012)

Czy Ludwig Wittgenstein miał coś wspólnego z bajkami? A z niedźwiedziami? Być może tak: w dzieciństwie słuchał bajek, a potem może polował na niedźwiedzie.  Ale nie tego dotyczą pytania. Wittgeinstein napisał w swoim słynnym „Traktacie logiczno-filozoficznym (wyd. PWN, Warszawa 2011) kilka zdań, które w moich myślach połączyły się z pewną książeczką dla dzieci: „Zdanie jest obrazem rzeczywistości. Z fałszywych zdań można wysnuwać wnioski. Co można pokazać, tego nie można powiedzieć”.

„Kto to widział! Niebieskie uszy, łapy, nos, a nawet brzuch! Uczty są dla niedźwiedzi! Dla prawdziwych niedźwiedzi, a nie takich niebieskich dziwadeł! Zróbcie coś z tym! I to szybko!” – Król słyszał te słowa wypowiadane przez siebie samego i jednocześnie czuł ból, jaki zadawały one Mamie Niedźwiedzicy i Tacie Niedźwiedziowi”. Król Niedźwiedzi widzi jak toczą się te słowa, jak wypalają w trawie ślad i jak wpadają do chaty niebieskiej niedźwiadki… Jednak to jest koniec bajki, na początku nic nie zapowiada szczęśliwego zakończenia.

W pewnym królestwie na świat przychodzi Azul, niebieska niedźwiedziczka. Jej wygląd jest tak zaskakujący, że poza rodzicami, nikt Azul nie akceptuje. Jeszcze gorzej się robi, gdy niedźwiedziczka okazuje się lepsza od innych niedźwiedzi w bieganiu i łowieniu ryb. Rodzice Azul postanawiają opuścić swoje królestwo i dla szczęścia córki wyemigrować do krainy, w której są żółte krokodyle, pasiaste hipopotamy i wiele innych niezwykłych stworzeń. Niedźwiedziczce jest tam dobrze, ma przyjaciół, jednak mimo to wraz z zapachami przynoszonymi przez wiatr, budzi się w niej tęsknota za krajem, w którym się urodziła. Nad jej ojczyzną zaś unosi się szara mgła…

„Niebieską niedźwiedzicę” napisała Joanna Maria Chmielewska (ur. 1964 r.) – pedagożka i autorka książek dla dzieci. Wspaniałą oprawę graficzną przygotowała Jona Jung. W roku 2012 książka zdobyła tytuł Najlepszej Książki Dziecięcej.

Opowieść o Azul jest historią spotkania z Innym, jest historią o słowach i nietolerancji, która rodzi się ze słów. Dorota Koman na okładce książki napisała: „Czytając „Niebieską Niedźwiedzicę”, czujemy, że brak tolerancji to nie bajka, lecz wielki problem zamknięty w słowa bajki. Bo czy łatwo być Innym? Czy łatwo zaakceptować Innego (szczególnie jeśli jest ładniejszy lub zdolniejszy od nas)? Czy łatwo dostrzec problemy i cierpienie innych? Czyż nie prościej schować głęboko magiczne okulary, przez które widać, że nie wszyscy są szczęśliwi?// To książka dla dużych i małych – bo któż z nas choć przez chwilę nie czuł się jak niebieska niedźwiedzica wśród białych i brunatnych, wśród „normalnych”?”

Książka jest wzruszająca, mądra i pięknie wydana. Polecam ją na prezent dla dziecka, ale może warto aby przeczytać ją komuś dorosłemu, który bez zastanowienia rzuca słowami pełnymi nienawiści i nie zastanawia się na konsekwencjami tego czynu? Emily Dickinson napisała taki wiersz: „1212// Słowo umiera –/ (Głosi opinia) -/ Ledwie z ust ujdzie.// Skądże – dopiero/ Wtedy zaczyna/Żyć – w tej sekundzie.”  W formie bajki powstała bardzo ważna historia, która wydaje się być współcześnie bardzo aktualna. Gorąco zachęcam do jej przeczytania.

niedziela, 31 lipca 2016

Sen motyla



Wprawdzie kończy się lipiec, ale można przypomnieć tekst z "Nieco-Dziennika Etycznego" o Dniu Motyla Kapustnika. Myśląc o motylach mam w głowie skojarzenia ze snami. Motyle od zawsze dla mnie symbolizowały ulotność i krótkie życie, dlatego warto widząc jakiegoś motyla (niekoniecznie bielinka kapustnika) przypomnieć sobie jakiś sen, który odegrał szczególną rolę w naszym życiu. 

Dzieci bardzo lubią opowiadać swoje sny, nieraz o snach gadałam z nimi na zajęciach etyki. 

Osobiście śnię dużo i większość swoich snów pamiętam, nawet te z wczesnego dzieciństwa. Czasami sobie sny zapisuję, gdyż zdarzyło mi się mieć tzw. prorocze sny. Moje sny, które coś dla mnie znaczą mają swój klimat, to ten klimat wskazuje na szansę ich wypełnienia się.

Oczywiście, gdybym prowadziła statystyki snów proroczych i nieproroczych, to okazałoby się, że co najmniej tyle samo punktów procentowych ma każdy rodzaj snów. Ale ja po prostu kocham śnić i bardzo żałuję, że nie mam czegoś takiego jak "snoodlewnia" z Akademii Pana Kleksa.

Kolorowanie: Jasia Tyszkiewicz

30 czerwca jest Dzień Motyla Kapustnika. Bielinek kapustnik jest chyba najbardziej rozpoznawalnym motylem w Polsce, a jego gąsienice są jednymi z najgorszych szkodników upraw kapusty. 

Z tej okazji można pochylić się nie tylko nad owadami, jako częścią przyrody, ale także nad symboliką motyla w kulturze. Motyl w chińskiej symbolice oznacza zmarłą kobietę, duszę zmarłej dziewczyny wychodzącej z grobu. Władysław Kopaliński w swoim „Słowniku symboli” (wyd. Wiedza Powszechna, Warszawa 1990) pisze, że grecki wyraz psyche oznacza duszę motyla. A więc motyl  związany jest ze śmiercią, z przemijaniem, zmartwychwstaniem i ze snem (dla śniącego motyl jest symbolem niestałości, krótkotrwałego szczęścia, ale również delikatności i wrażliwości).

Pewien chiński filozof opowiedział historię, która może przyprawić o zawrót głowy: „Pewien pogrążony we śnie człowiek śni oto, że jest motylem. Frunie z kwiatu na kwiat, pije kwiatowy nektar, rozpościera i składa swoje skrzydełka. Ma lekkość motyla, jego grację i delikatność. Potem śniący budzi się nagle i spostrzega ze zdziwieniem, że jest człowiekiem. Ale czy jest on człowiekiem, który dopiero co śnił, że jest motylem? A może to motyl, który  śni, że jest człowiekiem?” (Tszuang-Tseu, chiński mędrzec taoizmu; za: Michel Piquemal: Bajki filozoficzne, wyd. Muchomor, Warszawa 2004).

Co zdziwiło filozofa? Co go zaniepokoiło? Sen i jego złudzenia pasjonowały filozofów już od najdawniejszych czasów. Czy sen to rzeczywistość, czy rzeczywistość to sen? Skąd wiemy, że śnimy, gdy nie mamy pewności co jest realne, a co jest tylko wymysłem naszego umysłu? Czy rzeczywistość oniryczna miała wpływ na formułowane w przeszłości myśli i poglądy filozoficzne?
Barbara  Anna Markiewicz (profesor na wydziale Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego) napisała książkę pt. „Co się śni filozofom?” (wyd. Akademickie i Profesjonalne, Warszawa 2008). Inspiracją dla niej stał się Rene Descartes (Kartezjusz), który swoim snom przypisywał duże znaczenie i rolę w tworzonym przez siebie projekcie filozoficznym. Sny nigdy nie były obojętne filozofom. Heraklit sformułował taką myśl: „Dla przebudzonych jeden i wspólny jest świat, zaś z tych, którzy śpią, każdy zwraca się do własnego”.

Czy sny mogą stać się przedmiotem wiedzy prawdziwej, jeżeli same nigdy nie stawały się prawdziwym przedmiotem? Jaki dział filozofii mógłby najwięcej na temat snów powiedzieć: epistemologia  czy ontologia? A może sny można byłoby wrzucić jako przedmiot zainteresowania etyki? Może warto byłoby stworzyć nowy dział: filozofię oniryczną? Barbara Markiewicz formułuje kilka hipotez, które mogłyby taką filozofię tworzyć. Hipoteza pierwsza: sen to coś, czego nie ma; sen jako niebyt. Czy w snach wszystko układa się według jakichś zasad logicznych przyjętych na jawie? Sny kreują własną rzeczywistość i gdyby nad tym głębiej się zastanowić to okazałoby się, że sny chociaż są poza logiką, wiążą się za światem jawy. Jak? Na to trzeba sobie samemu odpowiedzieć.
Hipoteza druga: sen jest innobytem (innobyt to według Hegla negacja działalności świadomości w procesie poznania i przejście od jedności do wielości bytów). W tym kontekście marzeniami sennymi zajmował się  Leibniz: mieć marzenia senne oznacza „… tyle, co mieć idee w umyśle, podczas gdy zmysły zewnętrzne są zamknięte, tak że nie odbierają ze zwykłą sobie żywością wrażeń od przedmiotów zewnętrznych. To znaczy (…) mieć idee nienarzucane przez żaden przedmiot z zewnątrz ani przez żadną znaną okazję i w żaden sposób nie wybierane ani nie wyznaczane przez rozum” (G. W. Leibniz: Monadologia).
Kolorowanie: Jasia Tyszkiewicz

Hipoteza trzecia: sen między bytem i niebytem. Może stąd biorą się wyobrażenia o motylu symbolizującym psyche? A opowieści o życiu po śmierci, o reinkarnacji i raju mają swoją podstawę w snach? Ktoś kiedyś śnił piękny sen o oazie pełnej wody i roślin, podczas gdy sam przebywał na pustyni pełnej pyłu i stąd wywiódł swoje wyobrażenie na temat raju? 

Hipoteza czwarta: sen to byt paradoksalny. Jak opisać sen? Często na rzeczywistość marzeń sennych brakuje nam słów, bo tak jest dziwna. W snach wyrywamy się spod władzy sił fizycznych, czas płynie jakby inną miarą, Achilles we śnie nigdy nie dogania żółwia, chociaż jest najlepszym biegaczem świata.

Z okazji Dnia Motyla Kapustnika warto sobie przypomnieć najważniejszy sen w życiu, albo zapisać sobie sen który tego dnia się przyśnił i pobawić się jego możliwymi znaczeniami.  Jest taka hiszpańska przyśpiewka ludowa: „Kiedy czasami myślę,/że będę musiał umrzeć,/rozkładam koc na ziemi/i śpię, ile się da” (za: Fernando Savater: Proste pytania, wyd. Universitas, Kraków 2000).

czwartek, 30 czerwca 2016

Niezbędnik małoletniego filozofa

Na wakacje i deszcz polecam sympatyczne książki filozoficzne lub o tematyce filozoficznej dla najmłodszych. Frajdę z czytania ich będą mieli również dorośli. Kto książek nie ma niech ochoczo popędzi do księgarni (może być internetowej) i je sobie oraz swoim dzieciarom kupi.



Niezbędnik małoletniego filozofa

Od jakiej książki warto ze swoim dzieckiem rozpocząć prawdziwą przygodę z filozofią? Proponuję kilka tytułów.

Na początek można dziecku podarować serię zatytułowaną „Dzieci Filozofują” (wyd. Zakamarki): „Dobro i zło. Co to takiego?” (Poznań 2013); „Uczucia. Co to takiego?” (Poznań 2013); „Ja. Co to takiego?” (Poznań 2014); „Życie. Co to takiego?” (Poznań 2013); „Piękno i sztuka. Co to takiego?” (Poznań 2016). Książki napisał Oscar Brenifier, zaś autorem ilustracji jest Clement Devaux.

Każda z książek ma taką samą strukturę i układ: tytuł, który sam w sobie jest punktem wyjścia do rozmowy z dzieckiem, np. Uczucia. Co to takiego? Następnie rozdziały, np. Dowody miłości – Zazdrość – Konflikt – Miłość – Przyjaźń – Nieśmiałość. Każdy rozdział to zbiór pytań i możliwych odpowiedzi, które zostają rozwinięte w kolejne pytania. Na koniec rozdziału jest krótka refleksja na temat tematu, któremu był poświęcony.

Potencjalnie o każdym temacie można rozmawiać w nieskończoność. Np. Skąd wiesz, że rodzice cię kochają? Odpowiedź: Bo mnie całują. Rozwinięcie: No tak, ale… Czy ci, którzy się całują, zawsze się kochają? Czy ci, co się kochają, ciągle się całują? Itp. itd.

Nad jedną książką można siedzieć tygodniami, a jednemu pytaniu i próbie odpowiedzi na nie oraz wyjaśnianiu wszelkich wątpliwości, które wtedy się rodzą – nawet kilka godzin.

Książeczki są bardzo atrakcyjne graficznie. Do czytania i oglądania przez dziecko lub dziecko wspólnie z opiekunem.

Gdy już uda nam się wciągnąć dziecko w proces zadawania pytań, udzielania odpowiedzi i dyskutowania o rzeczywistości, można jemu podarować w prezencie kolejną książkę o filozofii: „Bromba i filozofia” Macieja Wojtyszki (wyd. Jacek Santorski & Co; Warszawa 2009).
Wielu opiekunów na pewno zna Brombę, Glusia i Kajetana Chrumpsa z animowanej bajki emitowanej swojego czasu w telewizji publicznej. W książce Bromba wciąga swoich przyjaciół w swoją Wielką Pasję, którą jest filozofia. W czasie spotkań i rozmów wszyscy poszukują odpowiedzi na fundamentalne pytania: Co to jest pewność? Jakie są warunki wstępne? Co to jest prawda? Itd.
W książce wszyscy ze wszystkimi dyskutują, zgadzają się ze sobą lub nie, dochodzą do wspólnych uzgodnień. Każda rozmowa nacechowana jest osobowością interlokutorów.

Mnie się najbardziej spodobały rozdziały poświęcone logice. Bohaterowie poznają w nich zasady rozumowania logicznego: Co to są sylogizmy? Co się stanie z konstrukcją logiczną, gdy przesłanki, na których się opiera, będą nieprawdziwe? itp.
„Bromba i filozofia” została uznana w 2004 roku, przez polską sekcję Ibby, za Książkę Roku. Na końcu lektury można znaleźć dodatek: libretto do opery filozoficznej pt. Biegnąc nocą przez pola w przerażeniu. Libretto to stało się dla mnie inspiracją do napisania własnej opery filozoficznej (kompilacja z Wojtyszki i Umberto Eco). Autorką muzyki była moja koleżanka z pracy, szalenie uzdolniona logopedka, Marzenka. Reżyserią zajęła się nauczycielka muzyki i plastyki, Jola, a za przygotowanie artystów (genialne) odpowiadał kolega polonista, Przemek. Efekt przeszedł nasze najśmielsze wyobrażenia. Opera została wystawiona podczas finału szkolnego Festiwalu Nauki, a niektóre piosenki brały udział w konkursach chórów szkolnych.
Gdy dziecko troszkę podrośnie, najlepiej do wieku 9 lat (ale ten warunek wyjściowy chyba nie jest konieczny), można mu sprezentować kolejną serię książek filozoficznych pt. „Bajki filozoficzne”, napisane przez Michela Piguemala (wyd. Muchomor). W skład serii wydanej w Polsce należą: Bajki filozoficzne (Warszawa 2004); Bajki filozoficzne. Jak żyć razem? (Warszawa 2012); Bajki filozoficzne. Jak żyć na Ziemi? (Warszawa 2015).
Opisując najkrócej serię: są to zbiory bajek i przypowieści z całego świata, zaczerpniętych z filozofii zachodniej, z mądrości Wschodu oraz z mitologii obecnych w wielu kulturach. M. Piquemal wszystkie historie napisał na nowo. Nie przekraczają one raczej dwóch stron, a każda bajka opatrzona jest komentarzem, z którego można, lecz nie trzeba, korzystać. Z doświadczenia wiem, że dzieci mają tak zaskakujące pomysły interpretacyjne, że do pracowni filozofa nie ma potrzeby zaglądać. Aczkolwiek może ona być użyteczna na początku przygody z bajkami.
Dzięki „Bajkom filozoficznym” dziecko zadaje pytania, odpowiada na nie, dyskutuje, ale także poznaje filozofów, np. Diogenesa, Schopenhauera czy Monteskiusza. Pierwszy zbiór bajek nie jest powiązany jakimś wspólnym tematem, ale drugi zbiór (Jak żyć razem?) odnosi się do pojęć  społecznych i relacji międzyludzkich, zaś trzeci (Jak żyć na Ziemi?) – łączy ekologia (nowością w tym tomie jest kącik poezji). 

Dzieci bajki lubią, dorośli (rodzice i nauczyciele) również. Kupujcie, wypożyczajcie, czytajcie. Dziecko po takiej porcji lektur na pewno wyrośnie na niezależnego i mądrego człowieka.